O pisarzeniu

Moje doświadczenie w pisaniu jest równe niemal zeru - to opowiadanie jest swoistą rozgrzewką dla mych skostniałych palców, ćwiczeniem i traktując to w ten sposób raczej się nie zawiedziesz. Krytykę przyjmuję z wdzięcznością.

wtorek, 20 sierpnia 2013

Pisz po pijaku, redaguj na trzeźwo.

"Write drunk. Edit sober.", Ernest Hemingway. Może Ernestowi wysokoprocentowe trunki pomagały w tworzeniu, mi, wręcz przeciwnie. Dzisiejszy wieczór zakrapiany rumem i absyntem, choć w doborowym towarzystwie, nie był zbyt łaskawy dla słowa pisanego. Może wyciągi z południowoamerykańskich roślin okazałyby się dużo bardziej dobroczynne? Pointa jest taka, że nowy rozdział ukaże się najwcześniej w środę.

3 komentarze:

  1. Ha, w Borutowicach, nad rzeką Biesą nie trzeba pejotla żeby zaliczyć bliskie spotkanie z wodnikiem, pogawędkę z aniołem, a nawet "lizanko" z wilkołakiem ;).
    Czekam na kolejny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jednym komentarzem podsumowałeś moje opowiadanie lepiej niż ja zdołałabym to zrobić kiedykolwiek i jeszcze wywołałeś u mnie śmiech, o co niełatwo z rana, propsy!

    OdpowiedzUsuń